Niedawno pisałem o tym, co zrobiłem, żeby mój kredyt hipoteczny był nieco lżejszy. Dziś napiszę o tym, że mój kredyt zrobił się nieco lżejszy, chociaż nic nie zrobiłem.

W związku z pandemią koronawirusa zostały obniżone stopy procentowe, co wpłynęło na obniżenie wskaźnika WIBOR6, od którego z kolei zależy oprocentowanie mojego kredytu. Czyli obniżka stóp procentowych sprawiła, że moja rata miesięczna będzie mniejsza. Tak konkretnie, to będzie mniejsza o 180,21 zł. Zamiast 1 330,18 będę płacił 1 149,97 zł co miesiąc.

W 2016 roku nadpłaciłem kredyt hipoteczny kwotą 10 tysięcy złotych. Na początku tego roku udało mi się nadpłacić 5 tysięcy. Po podpisaniu aneksu skróciłem okres kredytowania o 31 miesięcy. Dlatego nie rozumiem osób, które twierdzą, że nadpłacanie kredytu hipotecznego jest bezsensowną głupotą. W tym wpisie pokażę Ci co się działo z moim kredytem po dotychczasowych nadpłatach. I po bezpłatnym aneksie.

Mój kredyt na początku umowy

Umowę kredytową podpisałem w 2014 roku. Cel to budowa domu.

Kwota kredytu to 263 154 zł, a co miesiąc miałem płacić 1 330 zł.

Oprocentowanie: 5,44% (marża 2,7 plus WIBOR6).

Umowa obowiązywała do końca 2046 roku, ale po wcześniejszym uruchomieniu ostatniej transzy ten okres został skrócony. Zgodnie z harmonogramem, ostatnią ratę miałem zapłacić w lipcu 2045 roku. (Za każdym razem jak o tym myślę, to mam przed oczami starego dziadka, który mówi: „pamiętam, jak w czterdziestym piątym…”)

Kiedyś chciałem pisać o bezpiecznym korzystaniu z bankowości, ale już mi się nie chce. Nie widzę w tym sensu.

Bo bezpieczeństwo jest ważne, ale zawsze znajdą się inne rzeczy, które są ważniejsze. Na przykład promowanie swoich (lub cudzych) usług.

Od niedawna jestem klientem banku Millennium. Wczoraj pierwszy raz wykorzystałem system bankowości internetowej tego banku do opłacenia zakupów z Allegro. I strasznie mnie to zirytowało.

Chyba wszyscy korzystamy z jakichś usług, za które musimy płacić. I dobrze by było, żeby te usługi były świadczone zgodnie z umową. A jeśli nie są, to co? To trzeba zrobić coś, żeby usługodawca się poprawił i przy okazji zwrócił część pieniędzy.

I właśnie o tym chcę napisać – co zrobić, żeby odzyskać część opłat, jakie poszły na usługę, która nie działa.

Jak najlepiej oszczędzać pieniądze? Nie wydawać ich!

No dobra – wydawać mniej. Mi się właśnie udało wydać mniej, przy okazji układania paneli podłogowych. I nie chodzi mi o same panele, bo od lat kupuję najtańsze jakie są – tu już nie mam pola do oszczędzania. Tym razem zaoszczędziłem kilka stówek na listwach przypodłogowych.

Panele miałem już położone i zbierałem się do marketu po listwy (jakoś zawsze kupuję je po położeniu paneli – nigdy razem z panelami). Przed wizytą w sklepie musiałem policzyć wszystkie elementy i okazało się, że strasznie dużo będzie mnie to kosztować! Dlatego zacząłem szukać czegoś tańszego.

Już kilka razy kładłem panele – w domu lub u teściów – i za każdym razem kupowałem listwy w markecie. Teraz wiem, że to był błąd.

Możliwe, że nie interesujesz się zbytnio bankowością – nie musisz. Nie musisz też wiedzieć, co to jest dyrektywa PSD2 czy inne unijne wytyczne. Nie musisz nawet przeglądać ostrzeżeń przed różnymi zagrożeniami dla Twoich pieniędzy – zwyczajnie jest tego za dużo.

Ale jeśli jesteś klientem jakiegoś banku, to musisz uważać, bo od 14 września będzie obowiązywać nowe prawo unijne, które wymusi na bankach zmiany w logowaniu (i kilka innych zmian, ale tu nie o tym miało być). Na pewno znajdą się źli ludzie, którzy będą chcieli wykorzystać zamieszanie i ukraść trochę pieniędzy. Dlatego trzeba sobie przefiltrować w głowie wszystkie komunikaty związane z PSD2, które do nas będą docierać.

Nie wierz nikomu – czytaj tylko komunikaty ze swojego banku!

Może się to wydawać paranoiczne podejście, ale nikt Ci nie wytłumaczy lepiej co się zmieniło w Twojej bankowości internetowej czy mobilnej. Tylko Twój bank rzetelnie poinformuje Cię o zmianach – wystarczy tylko dokładnie przeczytać informacje ze swojego banku.

Jeśli jesteś klientem kilku banków, to poszukaj informacji o zmianach we wszystkich bankach, z którymi masz jakiś związek.

Na początku tego roku aktywowałem sobie opcję Codziennie Zyskuję w eurobanku. Dzięki temu eurobank oddaje mi 5% od niektórych płatności kartą. Muszę przyznać, że na początku nie podobał mi się ten program, bo zwrot dotyczy tylko wydatków na sport, restauracje, rozrywkę, urodę i podróże. Wydawało mi się, że wiele na tym nie skorzystam. Ale chyba bardzo mi się nudziło w styczniu i się zapisałem. I teraz już mi się podoba ten program.

Korzyści nie są wielkie – ale są. Nawet się nie spodziewałem, że „aż tyle zarobię”. Prawie 24 złote w pół roku! No i zyski prawie zawsze rosną!

Powoli, ale zyskuję

Może się to wydawać śmieszne, ale fajnie jest dostać 5 złotych od banku co miesiąc. 5 złotych to mało, jeśli się dostaje. Ale gdyby przyszło płacić 5 złotych miesięcznie za prowadzenie konta, to by było strasznie dużo.

Citibank znowu zrobił promocję, dzięki której można dostać 400zł – do wydania w Biedronce. Podczas ostatniej takiej akcji mocno się zastanawiałem, czy nie skorzystać. Ale zastanawiałem się za długo i promocja się skończyła. A teraz znowu się pojawiła i znowu mnie kusi.

Niby sprawa jest prosta – biorę kartę i dostaję 400zł na zakupy. To dlaczego ja się jeszcze zastanawiam?

Na początek napiszę wprost – nie lubię ankiet.

Nie uważam, że są pozbawione sensu. Ale uważam, że część osób wyciąga błędne wnioski. Dodatkowo, pytania są tak redagowane, że ciężko jest wybrać właściwą odpowiedź. I właśnie to spróbuję pokazać na przykładzie badania przeprowadzonego na zlecenie Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych.

W tekście często będą się pojawiać słowa „badanie” oraz „badania”. Chciałbym, żebyś wiedział, że mam wtedy na myśli badania przeprowadzane w formie ankiety – ktoś kogoś pyta, zbiera odpowiedzi i wyciąga wnioski.

Dlaczego powstał ten tekst?

Wszystko zaczęło się od takiego tweeta:

Do tweeta dołączony był ten obrazek

Odpowiedzi na pytanie „Czy zgadza się Pani/Pan z poglądem, że oddawanie długów jest zawsze obowiązkiem moralnym?”

Na początku ograniczyłem się do komentarza na Twitterze. Wypowiedziałem się na temat wysuniętego wniosku, ale napisałem też, że podali zły link. W odpowiedzi @BIGInfoMonitor… skasował tamtego tweeta i dodał nowego, z poprawnym linkiem. Nie miałem ochoty pisać do nich drugi raz.

W międzyczasie sprawdziłem o co chodzi z tym badaniem i pobrałem sobie odpowiedni raport. Jeśli jesteś ciekaw co wynikło z tego badania, to polecam przeczytać właśnie ten raport i samodzielnie wyciągać ewentualne wnioski.

Jakiś czas później, znów na Twitterze, zobaczyłem dramatyczny wpis Macieja Samcika:

Pod linkiem był artykuł, w którym wyciągano własne wnioski z omawianego badania. Początkowo chciałem dodać komentarz pod tym artykułem, ale moja wypowiedź trochę się rozrosła…

1 2 Następna strona