Blik jest fajny. Nigdy z niego nie korzystałem, ale go lubię!

Czy każda firma budowlana musi mieć w nazwie BUD? A każdy przewoźnik musi się nazywać „coś-tam TRANS”? I czy każdy nowoczesny system płatności musi mieć PAY z tyłu albo z przodu?

Nie.

Pewnie niektórzy myślą, że jak się wstawi gdzieś „pay”, to ludzie od razu zaczną płacić przy użyciu tego-pay. Ale mi się to „pay” nie podoba, bo to za bardzo po amerykańsku i ciężko to odmieniać po naszemu (choć chyba coraz więcej naszych przestaje odmieniać).

Za to „blik” podoba mi się bardzo. To znaczy nazwa mi się podoba. Bo się ładnie odmienia po polsku. I jest mało skomplikowana.

Ja i systemy płatności

Z blika nigdy nie korzystałem, bo nie potrzebuję. Jestem człowiekiem, który lubi komputery i stare technologie – mam kartę płatniczą i telefon z przyciskami. Jak mam za coś zapłacić, to płacę kartą albo daję komuś pieniądze (to na szczęście jeszcze jest możliwe). Nie muszę mieć aplikacji do płacenia. Nie chcę też płacić na przykład przy użyciu moich oczu czy innych części ciała.

Ale wiem, że jest cała masa rozwiązań, które ułatwiają innym ludziom dokonywanie płatności. Tylko dlaczego większość tych rozwiązań ma w swojej nazwie „pay”?

„No bo pay to płacić!” – można by rzec. I słusznie. No ale kurcze – ile można tych pejów mnożyć? I jak potem to wymawiać, żeby to jako-tako brzmiało po polsku?

Po polsku? Wymawiać?!

Z zapisywaniem Payów jest mniejszy problem, za to z wymową jest już trudniej. No bo jak mam wpasować w zadanie jakieś Pay?

Poniżej kilka prób zmiksowania polskich zdań z nazwami pochodzącymi z języka angielskiego. I z blikiem.

Kupiłem dwa chleby, zapłaciłem żappką pejem

Kupiłem dwa chleb, zapłaciłem żappka pay

Kupiłem dwa chleby, zapłaciłem blikiem

Byłem na koncercie w Tauron Arenie, za bilet zapłaciłem dotpejem

Byłem na koncercie w Tauron Arena, za bilet zapłaciłem dotpay

Oczywiście da się użyć dwóch języków w jednym zdaniu. Ale mi się to nie podoba.

Jeśli nazwa z Pay jest jednoczłonowa, to jest trochę łatwiej. Niestety przy nazwach dwuczłonowych jest gorzej. Widać to na przykładzie dotpeja i żappki peja.

Jak to się ma do blika?

Z blikiem nie ma żadnego problemu. Jak się chce mówić o bliku, to się o nim mówi. Dwa bliki, czy nawet więcej blików to nie kłopot. Jak się chce korzystać z blika, to się po prostu blikuje i już!

Blik się normalnie odmienia. Przez wszystko. A jak jest potrzeba, to można stworzyć nowe słowo „odblikowe”. Można blikować często. Można też bliknąć raz na jakiś czas.

Blik jest super! (Pomimo tego, że nigdy z niego nie korzystałem.)

A może Pay jest bardziej międzynarodowe?

You prefer to use blik or Żappka Pay

Nie wydaje mi się, żeby nazwa blik była problematyczna dla reszty świata. Ale nie jestem resztą świata, to się nie wypowiem.

Poza tym Visa czy MasterCard są bardzo międzynarodowe, a z żadnej strony nie mają Pay. A z odmianą Visy i MasterCarda też nie ma problemów.

Skąd się wzięła nazwa blik?

Nie wiem. Ale nazwa jest super.

Jestem ciekawy jak wyglądał „proces powstawania” tej nazwy. Może ktoś szukając nawy pomyślał o szybkim procesie płacenia – podchodzisz i robisz „pyk”, może „pśtyk” – albo „blik”? Poza tym, że nazwa jest łatwa i przyjemna, to słowo blik brzmi jak coś szybkiego – jak myk i pyk.

No i co z tego?

No właśnie – ktoś może powiedzieć, że to tylko nazwa, a nazwy można sobie wymyślać dowolne. Trzeba jednak pamiętać, że dowolne nie znaczy byle jakie.

Po prostu podoba mi się nazwa blik. A nazwy z pay mi się nie podobają. Ogólnie nie podobają mi się angielskie nazwy polskich usług i produktów.

Nie wiem jak Ty, ale ja lubię odmieniać nazwy po polsku – nawet jak właściciel tej nazwy życzy sobie inaczej. A Żappki Peje czy inne Lidle Peje są kłopotliwe w odmianie.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o