Chyba przesadziłem ze szczególną ostrożnością

Wydaje mi się, że jestem ostrożnym internautą i nie robię żadnych głupot. Od niedawna czytam niebezpiecznik.pl, co dodatkowo zwiększyło moją świadomość na temat zagrożeń w internecie. I jak tak dalej pójdzie, to za rok będę musiał wyrzucić komputer i przestać korzystać z internetu. Bo chyba za dużo wiem i za bardzo myślę, na przykład płacąc kartą za zakupy w internecie.

Idę na zakupy

Dwa dni temu zakupiłem opony przez internet. Wybór modelu zajął mi sporo czasu, dlatego jak już miałem opony w koszyku, to chciałem sprawnie dokończyć transakcję. U mnie sprawnie nie oznacza w pośpiechu, tylko bez zbędnego przedłużania, ale przy zachowaniu czujności.

Zazwyczaj jak coś kupuję przez internet, to nie zakładam konta w sklepie, jeśli nie jest to wymagane. Jeśli jest możliwość zapisania numeru karty, to szukam tego mniejszego i niewidocznego przycisku, który umożliwia płatność bez zapisywania.

Koszyk pełny – idę do kasy

Skoro miałem koszyk pełny opon, to pozostało podać adres, wybrać rodzaj dostawy i metodę płatności. Wybrałem płatność kartą. Osobną opcją był szybki przelew, przy którym wyświetlało się logo serwisu przelewy24.pl. Ale przy płatności kartą nie było tego loga, ani informacji o tym, kto będzie obsługiwał płatność.

Płacę, choć nie wiem gdzie jestem

Po zaakceptowaniu wszystkiego kliknąłem przycisk Zapłać i zostałem przeniesiony na stronę… saferpay.com. Widziałem różne panele płatności, ale saferpaya jeszcze nie. Do tego certyfikat wystawiony na SIX Group AG (CH) – patrzę na to i dalej nie wiem, gdzie trafiłem.

adres strony saferpay.com i certyfikat dla SIX Group AG (CH)
Znasz ich?

Po chwili niepewności podaję dane mojej karty i płacę. No bo przecież sprzedawca skierował mnie do takiego panelu płatności, co oznacza, że powinno być dobrze. Pomimo tego, że nie wiem gdzie jestem, to płacę.

Dostaję potwierdzenie od kogoś innego

Pół momentu po opłaceniu mojego zamówienia dostaję mejla z informacją o zarejestrowaniu mojej transakcji. Problem w tym, że dostałem wiadomość z serwisu przelewy24.pl, chociaż z niego nie korzystałem. Dane w wiadomości się zgadzały – kwota i sprzedawca były takie jak powinny. Dodatkowo wiadomość zawierała link, który służy do sprawdzenia statusu mojej płatności. Trochę to podejrzane, ale chyba wszystko jest ok.

Może jednak sprawdzę?

Zaciekawiło mnie to potwierdzenie transakcji i postanowiłem sprawdzić coś na stronie przelewy24.pl. Nawet nie wiem co chciałem sprawdzić, bo przecież nie napiszą tam, że wszystko jest dobrze i mam się uspokoić.

Strona przelewy24.pl dodaje otuchy wszystkim paranoikom, bo wyświetla wielki komunikach o fałszywych wiadomościach z potwierdzeniem transakcji. Podobno te fałszywe wyglądają jak prawdziwe, czyli wyglądają jak ta, którą ja dostałem. Ale moja chyba jest prawdziwa.

Strona przelewy24.pl prosi o zachowanie szczególnej ostrożności. Jakbym do tej pory był nieszczególnie ostrożny.

Ostrzeżenie o fałszywych mejlach
Uważaj i bądź czujny!

Co było dalej?

Nic. Uspokoiłem się, sprawdziłem status zamówienia i okazało się, że jest opłacone. Czyli wszystko poszło sprawnie i bezpiecznie. Teraz opony są już w moim garażu. Chyba przesadziłem z czujnością.

Muszę się nad sobą zastanowić

Teraz, kiedy już mam towar, przyszedł czas na przemyślenia.

  • Czy nie jestem zbyt nieufny?
  • Czy zwiększona czujność podczas zakupów ma jakiś sens?
  • Czy muszę wiedzieć, kto obsługuje moje płatności?
  • Po co czytać ostrzeżenia? Skoro wszyscy ostrzegają przed wszystkim.
  • No i co to jest szczególna ostrożność?

Skontaktowałem się ze sprzedawcą

Jeszcze w dniu zakupu napisałem wiadomość do sprzedawcy. Wyjaśniłem, że miałem obawy przed zapłaceniem i zasugerowałem, żeby informowali kto obsługuje płatności kartą. Gdybym wiedział wcześniej, że moja płatność będzie obsługiwana przez przelewy24 i stronę saferpay.com, to bym po prostu zapłacił. Nie zastanawiałbym się, czy wszystko jest w porządku.

Sprzedawca przyjął moje uwagi i napisał, że płatności kartą są obsługiwane przez SIX… teraz to już wiem. Ale wolałbym to wiedzieć przed płaceniem.

Sprzedawca nie odpowiedział nic na temat serwisu przelewy24.pl, chociaż o to też pytałem. O tym, że ten serwis mnie obsługuje (razem z moimi danymi) dowiedziałem się już po zakończeniu tej obsługi.

Czy muszę wiedzieć, kto mnie obsługuje?

Dzisiaj się zastanawiam, na co mi ta wiedza. Co z tego, że będę wiedział kto będzie obsługiwał płatności? Chyba tyle, że nie będę się dziwił. Przecież jak przejdę z koszyka sklepowego do strony z płatnościami, to powinienem być bezpieczny (w dużym uproszczeniu).

Jak płacę w zwykłym sklepie to też nie wiem, kto obsługuje terminal. Nie wiem też dokąd biegnie kabel, który wychodzi z terminala. I nic złego się z tego powodu nie dzieje.

Co z tego, że jestem czujny?

Podczas zakupów byłem czujny i korzyści z tego nie mam żadnych. Tylko zmarnowałem trochę czasu.

Przecież nie zapamiętam adresów wszystkich paneli płatności. Nazw firm, do których te panele należą też nie zapamiętam. Więc co za różnica czy jestem na saferpay.com, czy na innej stronie, której nie znam?

Muszę wiedzieć, że chcę zapłacić

Jak za coś płacę, to powinienem być świadomy tego co robię. I chyba to jest najważniejsze w internecie. Na stronie niebezpiecznik.pl często są opisywane ataki, których ofiary klikają linki w wiadomościach i za coś płacą. Ale same nie wiedzą za co.

Ja sam, świadomie wybrałem sobie opony, dodałem je do koszyka i kliknąłem zapłać. Tu raczej nie ma miejsca na jakiś atak. A gdybym dostał wiadomość z linkiem do jakiejś dopłaty, to bym się nie zastanawiał, tylko bym wiedział, że ktoś chce mnie oszukać.

Chyba to było moim problemem:

  • wiedziałem, że wszystko robię dobrze
  • wiedziałem też, że nikt mnie nie zaatakował
  • wiedziałem też, że coś mi nie gra

No, i…

Tu powinny się chyba pojawić jakieś wnioski. Jak zaczynałem pisać ten tekst, to myślałem, że dojdę do tych wniosków. Jakoś nie wyszło.

Trudno – nie ma sensu cudować. Wydaje mi się, że wiem jak się zachować podczas zakupów. Nie klikam w dziwne linki w dziwnych wiadomościach, więc chyba nic mi nie grozi.

Pewności nigdy nie będę miał.

Ale chyba warto trochę wyluzować, żeby nie zostać paranoikiem (co nie jest łatwe, bo przecież wszyscy mnie bez przerwy ostrzegają).

Niech sklep obsłuży płatności

Najlepiej by było, gdyby płatność odbywała się na stronie sklepu. Bez przechodzenia na jakieś inne strony.

Niedawno na cashless.pl był opublikowany wywiad z człowiekiem z MasterCard. Są tam poruszane sprawy standaryzacji płatności w internecie. Płacenie odciskiem palca, czy zapamiętywanie kart nie przemawia do mnie za bardzo, ale jakby ustalili jednolity standard płatności w sklepach internetowych, to by było fajnie.

A jak to jest z Tobą?

Czy Ty też zwracasz uwagę na adres strony, na której dokonujesz płatności? Interesuje Cię na kogo jest wystawiony certyfikat?

Sa jakies roznice?

Zwracasz w ogóle uwagę na ostrzeżenia, czy ignorujesz je tak jak reklamy? A może umiesz zdefiniować Szczególną Ostrożność?

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o