Nie wypisuj się z newslettera, do którego się nie zapisałeś!

Żona siedziała w kuchni przy komputerze. Chyba od niechcenia powiedziała mi, że dostała jakiś dziwny newsletter, z jakiegoś dziwnego sklepu, ale już się wypisała. Wydawało jej się, że już po sprawie. Wspomniała to zdarzenie jako ciekawostkę.

Tydzień później, chyba też w kuchni ale już z większym przejęciem żona powiedział mi, że ostatnio zaczęła dostawać jakieś dziwne mejle.

Wiesz co łączy te dwie sytuacje? Ja chyba wiem.

Co się wydarzyło przed akcją w kuchni?

Jakiś zbir internetowy – nazwijmy go Fred – chciał zarobić. Oczywiście kosztem niewinnych internautów. Fred przygotował wiadomość o takiej treści:

Hej, dawno Cię u nas nie było!
Może nie wiesz, ale od miesiąca mamy nową ofertę i duże rabaty!

Sprawdź co dla Ciebie przygotowaliśmy.

Wysłaliśmy tego e-maila do Ciebie, bo zapisałeś się do naszego newslettera.
Jeśli chcesz wypisać się z newslettera, kliknij ten link.

Fred chyba nie jest najlepszy w pisaniu tekstów reklamowych – nawet nie wiadomo jak się nazywa sklep z tą super ofertą. Ale Fredowi właśnie o to chodzi, żebyś nie chciał dostawać więcej takich wiadomości!

Nasz zbir nie namęczył się przy pisaniu tekstu. Całą energię – no prawie całą – spożytkował na przygotowanie listy odbiorców. Bo Fred nie wysyła swojego mejla do kilku osób, tak jak my to robimy. On wysyła do setek tysięcy „odbiorców” (myślałem nawet o milionach, ale to chyba przesada). Fred ma dostęp do wielu adresów emailowych, które przez lata wyciekały z różnych stron internetowych (Twój adres pewnie też kiedyś wyciekł). Jako internetowy złoczyńca, który zna się na programowaniu, wygenerował sobie dodatkowo 400 tysięcy losowych adresów email – niezły cwaniak z tego Freda.

Skoro wszystko sobie przygotował, to pozostało tylko kliknąć przycisk Wyślij – poszło w świat.

Co zrobisz, kiedy zobaczysz takiego emaila?

Zanim odpowiesz, przeczytaj co zrobiła moja żona.

Moja żona od razu widział, że to jakaś lipa. Lekko zniesmaczona, skanowała wzrokiem tekst wiadomości. „O! Jest!” – pomyślała, widząc „wypisać się z newslettera”. Bez wahania kliknęła ten link. Otwarła się strona z informacją o wypisaniu z newslettera. Czyli po sprawie – tak sobie pomyślała.

No i co ma z tego Fred?

Fred ma z tego kasę. Wysłał wiadomość do setek tysięcy adresów email, ale nie wiedział, które adresy są aktywne. W wiadomości umieścił link, który miał wyglądać jak link do wypisania z newslettera. I wyglądał. Ale działał inaczej.

Klikając w ten link, moja żona potwierdziła, że jej adres mejlowy jest aktywny, a wiadomości wysłane na ten adres będą przeczytane przez człowieka. Jeśli 50 tysięcy osób kliknie w link, to Fred będzie miał 50 tysięcy aktywnych adresów email. I nie będzie jej drukował i chował w szufladzie. Adresy zostaną sprzedane innym zbirom (czasem nieświadomym), którzy wyślą masę spamu na pozyskane adresy. Czy im się to opłaci – nie wiem. Fred też nie wie, ale jego to nie obchodzi – zrobił swoje i wziął kasę.

Jak to się mogło udać?

Wiadomość była krótka, a jej treść zachęcała do wypisania się z newslettera. Jedyny link w tej wiadomości umożliwiał wypisanie z newslettera. Sam proces anulowania newslettera jest prosty i trwa tylko chwilę.

To wszystko sprawiło, że odbiorca bez namysłu podążał drogą, którą wyznaczył Fred.

Czy na pewno newsletter miał związek z późniejszą falą spamu? Pewności nie mam. Ale mam coś podobnego do pewności.

Wiesz już co masz zrobić, kiedy Fred wyśle Ci wiadomość?

Nie wypisuj się z newslettera, do którego się nie zapisałeś!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o