Wyższa kultura, wspomnień czar – przypomniał mi się Alior Bank

Dawno temu miałem w Alior Banku konta i kredyt. Ale też dawno temu zamknąłem konto i spłaciłem kredyt. Teraz Alior sobie o mnie przypomniał. To i mnie wzięło na wspomnienia 😉

Wczoraj po południu zadzwoniła do mnie pani z Alior Banku, z oddziału, w którym miałem konto. Pani z banku chciała mi zaproponować kredyt. Zaproponować, a nie wcisnąć – jak próbują inni.

Od startu Alior Banku zmieniło się wiele na tym świecie, ale rozmowy telefoniczne z pracownikami tego banku nadal są… po prostu rozmowami.

Prestiż, jakość obsługi, oferta…

Alior Bank od początku chciał być bankiem prestiżowym (nie wiem dlaczego, ale podobało mi się to). Obsługa była bardzo miła. W trakcie otwierania konta dowiedziałem się, że osoba, która mnie obsługiwała jest od teraz moim „opiekunem” – prawie jak wielcy biznesmeni, miałem swojego „bankiera klienta indywidualnego” 😉

Tak na prawdę, skusiłem się na ten bank, bo na początku działalności ich konta miały w standardzie lokatę nocną z kosmicznym oprocentowaniem (chyba 11% – tylko połowa środków z konta), ale jakość obsługi rzeczywiście była na wysokim poziomie.

… było, ale się skończyło

Po początkowym zachwycie okazało się, że Alior szybko zdobywa nowych klientów, a to spowodowało kilka zmian. Bank już nie musiał tak intensywnie łapać nowych klientów, więc oprocentowanie lokat nocnych mocno spadło, a w oddziałach zaczęły się robić duże kolejki. Nadal miałem swojego „bankiera”, ale przy każdej kolejnej wizycie okazywało się, że ktoś inny jest teraz moim opiekunem – tak często zmieniał się tam personel. Nie chodzi o to, że wymagam jakiegoś specjalnego traktowania – po prostu nie tak miało być.

Pożegnanie z klasą

Chyba tylko raz zostałem na prawdę profesjonalnie obsłużony w Alior Banku. Tyle, że to był mój (przed)ostatni kontakt z tym bankiem. W Sylwestra chciałem zamknąć konto i akurat w oddziale byli tylko pracownicy odpowiedzialni na obsługę firm – zupełnie inny poziom kompetencji i podejścia do klienta.

Trudny powrót

Po zamknięciu konta musiałem jeszcze raz iść do tego banku – potrzebowałem historię konta do kredytu hipotecznego. Okazało się wtedy, że po prestiżu nie ma już śladu – musiałem przekonywać obsługę, że na prawdę potrzebuję historię konta i że oni na prawdę mi to mogą wydać. Po kilkunastu minutach dostałem dokument, po który przyszedłem, ale wyglądał on jak kiepskie ksero wykonane 20 lat wcześniej. Na przyszłość lepiej zapamiętać, żeby wydrukować sobie całą historię samodzielnie, przed zamknięciem konta.

To mogło jeszcze trwać

Moje kontakty z Aliorem mogły trwać jeszcze przez dziesiątki lat, ale jak poszedłem zapytać o kredyt hipoteczny, to pani w oddziale bardzo kulturalnie poprosiła, żebym usiadł i zaczekał chwilkę na bankiera. Usiadłem i patrzyłem jak masa ludzi (klientów i bankierów) chodzi po całym oddziale i chyba większość z nich nie do końca wiedziała co ze sobą zrobić. Popatrzyłem tak przez pół godziny i sobie poszedłem.

A teraz do rzeczy…

Kontakt z bankiem w oddziale zazwyczaj był średniej jakości, chyba przez dużą ilość klientów. Za to kontakt telefoniczny to zupełnie inna bajka. Dużo lepsza.

Fakt – to bank inicjował te rozmowy, a ja zazwyczaj nie byłem zainteresowany, ale zawsze byłem zadowolony z rozmowy z pracownikiem Alior Banku. Na tle innych instytucji Alior wypadał bardzo dobrze.

Bankowcy Aliora zawsze mówili normalnym językiem, bez wymyślnych zwrotów i bez owijania w bawełnę. Po przywitaniu zawsze przechodzili do rzeczy, co bardzo mi się podoba – nie lubię, jak ktoś marnuje mój czas i próbuje mi wmówić, że jestem niezwykle ważnym klientem. Jeśli nie byłem zainteresowany rozmową lub produktem, to pracownicy Alior Banku zawsze życzyli mi miłego dnia i dziękowali za rozmowę.

Nigdy nie trafiłem na osobę z tego banku, która chciałaby mnie do czegoś namówić albo niepotrzebnie przeciągnąć rozmowę.

Nie chcę, ale miło się rozmawiało

Po wczorajszej rozmowie też byłem zadowolony. Nie z oferty – bo nie skorzystałem – ale z tego, jak ta rozmowa została przeprowadzona. Pani z Aliora zwięźle przedstawiła swoją propozycję, ja powiedziałem, że nie skorzystam i się pożegnaliśmy. Tyle.

Niby nic, a jednak było to sympatyczne doświadczenie.

Niby osoby dzwoniące z ofertą są niechcianymi „natrętami”, na których wszyscy narzekają, a jednak ta pani sprawiła, że nie mam na co narzekać i nawet jestem zadowolony z przebiegu rozmowy.

Nie wszystkim to wychodzi

Zazwyczaj, jak już ktoś dzwoni z ofertą, to chce mi ją wepchnąć przez słuchawkę. Raz powiedziałem jakiejś pani, że nie chcę dodatkowego ubezpieczenia, bo mam ubezpieczenie dla całej mojej rodziny z pracy i dodatkowo dzieci są ubezpieczone w szkole. Niestety, prze-nie-miła pani nie chciała mnie słuchać i stwierdziła, że nie dbam o dobro swojej rodziny. No przepraszam, ale… w Aliorze mi się takie coś nie zdarzyło 🙂

Jak oni to robią?

Ciekawe, czy wszyscy pracownicy Alior Banku są szkoleni pod kątem rozmów telefonicznych? Coś w tym musi być, bo przez tyle lat ciągle trzymają poziom.

Chyba, że akurat Alior ma takie szczęście do pracowników. A może tylko mi trafiali się tacy pracownicy?

Czy Ty też to zaważyłeś? Czy mi się tylko wydaje?

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o